Naszło mnie na zrobienie samodzielnie strony internetowej, choć nie do końca z własnej inicjatywy.

Do tej pory realizację takiego zadania powierzałem przyjacielowi, który jest dobry w te klocki, ale… Jak to w życiu bywa, przyjaciele też mają pewien próg cierpliwości po przekroczeniu którego… następuje niezręczna cisza 🙂

No cóż nie trzeba było tłumaczyć mi dwa razy. Wyeksploatowałem co mogłem więc nadszedł czas na dźwignięcie tego ciężaru samodzielnie.

Nauka WordPressa

Pierwsze co zrobiłem, to oczywiście YouTube i filmy instruktażowe dotyczące WordPressa. Na początku nawet jakoś szło, ale im głębiej wchodziłem tym więcej pytań się pojawiało. Ostatecznie stanąłem przed ściana, której za nic nie byłem w stanie zburzyć. Jak teraz patrzę na to z obecnej perspektywy po prostu wjechałem w ślepą uliczkę z której nie było innej drogi jak wycofać się i zacząć od nowa.

Po kilku takich nietrafionych kursach uznałem, że potrzebuje nauczyciela. Przyjaciel jeszcze trochę się dąsał więc trzeba było szukać kogoś na własną rękę. Nie musiałem długo szukać. Na hasło „Jak Zrobić Stronę Internetową” szybko trafiłem na bloga JZS i kopalnię tekstów niejednokrotnie z filmami.

Przewertowałem tę stronę chyba na wszystkie możliwe sposoby i dwa poniższe artykuły to esencja najważniejszych zagadnień. Koniecznie je przeczytajcie:

Dla tych z Was, którym tak jak mi wiedza znaleziona tu i tam nie do końca odpowiada, autor JZS przygotował kursy online, a wśród nich prawdziwa perełka: Kurs WordPress od podstaw z ponad 25 godzinami nagrań wideo.

W zasadzie sam ten blog, jego kanał na YoyTube i platforma z kursami, to kompendium niezbędnej na starcie wiedzy. nie potrzebowałem niczego więcej żeby dobrze wystartować. Dalsze poszukiwania zazwyczaj mają związek z jakimś bardzo specyficznym projektem jaki realizujemy, wyspecjalizowaną wtyczką, czy motywem.

Udało się zrobić stronę internetową!

Pierwsze efekty moich działań były widoczne tylko dla mnie. WordPress zainstalowany lokalnie wg instrukcji Krzyśka i sporo mojej pracy. Efekt zaskoczył nie tylko mnie, ale nawet mojego przyjaciela, który zdążył ochłonąć i zdaje się zaczął mi nawet trochę zazdrościć szybkiego rozwoju 😀

Kolejny krok to solidna przebudowa tego bloga, co zrobię już sam! Trzymajcie kciuki!